W końcówce piątkowej sesji nowojorscy inwestorzy postawili kropkę nad i – Dow Jones oraz S&P500 wzrosły po raz piąty z rzędu. Dzisiaj drożały akcje banków oraz koncernów motoryzacyjnych. Taniała ropa i spółki naftowe. Pomimo obaw o wyniki przedświątecznej sprzedaży Wall Street nie traci optymizmu. Nadzieja na silne wsparcie nowej administracji dla pogrążającej się w recesji gospodarki USA wystarczyły, by w drugiej połowie listopada podnieść giełdowe indeksy z poziomów niewidzianych od wielu lat.
Dzisiaj chętnie kupowano akcje Forda (wzrost o 25%) oraz General Motors (+10%). Obie firmy stoją na krawędzi bankructwa i uratować je może tylko dogłębna restrukturyzacja oraz dziesiątki miliardów dolarów wyciągnięte z kieszeni amerykańskich podatników. Inwestorzy liczą, że w przyszłym tygodniu Kongres na dodatkowym posiedzeniu zaakceptuje rządowe wsparcie dla koncernów motoryzacyjnych. W efekcie przez ostatnie dwie sesje kurs Forda poszedł w górę o 65%, a na walorach GM można było zarobić 56%.
Inwestujący w akcje z uwagą przyglądali się też doniesieniom z sieci handlowych, dla których „czarny piątek” (czyli dzień po Święcie Dziękczynienia) stanowi początek okresu bożonarodzeniowych promocji oraz zwiększonego obrotu. Wiele firm dopiero tego dnia zaczyna generować zyski. Gdy kończyła się dzisiejsza sesja, tłumy klientów szturmowały centra handlowe, lecz ostateczne dane o sprzedaży jeszcze nie były znane.
Ale inwestorzy chyba założyli, że wyniki będą nienajgorsze. Dow Jones, który przez większość dnia utrzymywał się nieznacznie pod kreską, wzrósł o 1,17%, wspinając się na wysokość 8.829,04 pkt. Indeks S&P500 zwyżkował o 0,96%, osiągając wartość 896,24 pkt. Nasdaq zyskał 0,23%, notując wynik 1.535,57 pkt.
W gronie blue chipów wyróżniały się banki: kurs Citigroup wystrzelił w górę o 17,6%, walory Bank of America dały zarobić 5%, zaś notowania JP Morgan Chase wzrosły o 3,7%. Taniały koncerny naftowe, ponieważ cena baryłki ropy znów zbliżyła się do poziomu 50$.
Listopad wystawił nerwy inwestorów na ciężką próbę. Przez 20 dni giełdowe indeksy tonęły w otchłani bessy, zaś S&P500 przebił minimum z roku 2002 i znalazł się na najniższym poziomie od 11 lat. Jednak końcówka miesiąca przyniosła nadzieje na poprawę koniunktury gospodarczej, a ceny akcji ruszyły w górę. Jednak w ciągu całego miesiąca DJIA spadł o 5,5%, S&P500 stracił aż 7,6%, a Nasdaq obniżył się o zaledwie 0,5%.
(bankier.pl)
Brak komentarzy! Twój może być pierwszy.